Michał Moroń

Data urodzin:
1983-01-26

Choroba: tłuszczakomięsak - nowotwór złośliwy tkanek miękkich znajdujący się w jamie brzusznej


Nazywam się Michał Moroń, mam 33 lata. Jestem mężem i ojcem dwóch synów Bartka 6 lat i Piotrusia 2 lata.

W październiku 2014 roku trafiłem do szpitala gdzie po badaniach tomografii komputerowej postawiono diagnozę – tłuszczakomięsak,  nowotwór złośliwy tkanek miękkich zlokalizowany w jamie brzusznej.  26 listopada odbyła się operacja usunięcia ogromnego guza ok. 8 kg. Po operacji zlecono tylko kontrolne badania co 3 miesiące. W maju 2015 roku po wykonaniu tomografii komputerowej okazało się, że guz ponownie rośnie w tym samym miejscu. Lekarze z kolejnych ośrodków: Warszawa, Gliwice, Rybnik, Katowice bezradnie rozkładali ręce mówiąc, że nie ma skutecznej metody leczenia tego typu nowotworu i pozostają tylko operacje chirurgiczne, jednak zmiana nowotworowa zlokalizowana jest w okolicy żyły głównej co uniemożliwia radykalne jej usunięcie a każda kolejna wznowa po operacji może być bardziej złośliwa i powodować przerzuty. Bezskutecznie szukałem pomocy także w Pradze i Londynie.

Zacząłem poszukiwać innej drogi – drogi, która da mi nadzieję na to, że będę mógł cieszyć się życiem, patrzeć jak dorastają moje dzieci. Rozpocząłem leczenie alternatywne m.in. dieta, wysokie dawki witamin, specjalistyczne suplementy podnoszące odporność organizmu. W kwietniu tego roku okazało się, że leczenie przynosi tak długo oczekiwane efekty. Guz przestał rosnąć, wystąpiły zwapnienia. Jednak radość nie trwała długo bo już w sierpniu kontrolne badania wykazały, że nowotwór jest większy o około 4 cm .

Czytając liczne fora i artykuły na temat mojej choroby znalazłem informację o prof. Agrawal z Kliniki Integrative Medical Center w Żernikach Wrocławskich i metodzie walki z rakiem opierającej się na onkotermii, ozonoterapii i witaminoterapii. W moim przypadku może okazać się to jedyną szansą na przeżycie. To dało mi nadzieję i wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone, że muszę walczyć dalej. Moja rodzina wspiera mnie gorąco i już 22 sierpnia rozpocząłem terapię. Leczenie to jednak nie jest objęte refundacją przez NFZ a szacowany koszt to około 20 000 złotych miesięcznie.

22 września 2016 roku odbyła się operacja usunięcia miejsc zajętych przez guza, wycięto również nerkę. Obecnie najważniejsza jest rekonwalescencja oraz wzmacnianie odporności organizmu tak, aby nie doszło do kolejnego wzrostu guza.

Zwracam się z gorącą prośbą o wsparcie finansowe, bo dotychczasowe leczenie pochłonęło większość naszych oszczędności.

back to top